Fundacja AST Fundacja AST

co jest z właścicielami małych psów

Masz problem, postaramy się pomóc.

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez Martyna i Adrian » 21 Mar 2011, 10:08

Witamy "sąsiadów" z Kobyłki :D U nas w Radzyminie też ludzie uciekają od Zary, nie raz omijają nas tak szerokim łukiem, że z chodnika schodzą na trawnik. Z tym, że nasza Zarcia ma pociąg do ludzi, jak tylko ktoś ma przejść obok odrazu chce podejść do tej osoby. A ludzie boją się jej i uciekają :roll:
21.08.2012 21:40 życie straciło sens... Zarciu kochamy Cię [*]
Image
Awatar użytkownika
Martyna i Adrian
 
Posty: 193
Rejestracja: 11 Gru 2010, 13:22
Miejscowość: Radzymin

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez OktawiaAdamKlocek » 21 Mar 2011, 10:10

Również witamy :) Zarcia jest prześliczna widzieliśmy jej zdjęcia :) Pozdrowionka :)
Awatar użytkownika
OktawiaAdamKlocek
 
Posty: 11
Rejestracja: 21 Mar 2011, 01:43

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez Sabka » 21 Kwi 2011, 11:36

Hehehe
Ja ostatnio byłam świadkiem jak dziewczyna w obawie o swojego pieska powiesiłaby go na smyczy :lol:
razem z meżem byliśmy z Bertem na spacerze. Bert był w prawdzie bez smyczy, ale miał założony kaganiec. W ramach nabierania "ogłady towarzyskiej" przechadzaliśmy się jarem, gdzie mnóstwo właścicieli wyprowadza swoje psy. Bert jest psem trochę zwariowanym, w końcu młodość ma swoje prawa, ale jest poukładany, karny, wesoły... W pewnym momencie mijaliśmy rozszczebiotane nastolatki, które siedziały na ławeczce, a ich psy na smyczach snuły się wokół ich nóg. Bert zainteresował sie jednym z piesków i chciał podejśc do niego. Dziewczyna narobiła wrzasku, że jej pies boi się takich dużych psów i za wszelką cenę chciała odciągnąć swojego psa. Doszło do tego, że zrobiła taki "młynek" z tego psa, że piesek ledwo tylnymi łapkami dotykał ziemi. Bert oczywiście potraktował to jako zabawę. Dobrze że posłuchał jak mąż go odwołał, bo biedny piesek zawisłby na tej smyczy i pewnie następnego dnia byłoby w gazetach PIES POWIESZONY PRZEZ AMSTAFFA :roll:
Pozdrowienia od BERTA
Awatar użytkownika
Sabka
 
Posty: 62
Rejestracja: 31 Sty 2011, 22:46
Miejscowość: Jastrzębie Zdrój

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez natalia_aa » 30 Maj 2011, 00:27

Ostatnio dość podobną sytuację opisywała jedna użytkowniczka niebieskiego forum, kiedy to właściciel podniósł na ręce labradora, w momencie kiedy ast (wprawdzie chcący się bawić) podlatywał. Niżej pozwoliłam sobie zacytować wypowiedź Dony na tamtejszą sytuację, pod którą podpisuję się obiema rękami.

Ale najpierw kilka słów od siebie, mnie reakcja właściciela takiego małego psa w tym wypadku wcale jakoś specjalnie nie dziwi.

Owszem jeśli mój pies jest na smyczy i nie wykazuje zainteresowania małym przechadzającym się stworzonkiem, bo idzie przy nodze, albo wącha coś namiętnie to wówczas przesadna reakcja właściciela w postaci brania yorków i shit-tzu na ręce powoduje, że w głębi duszy się uśmiecham.

Natomiast, jeśli osoba, której pies waży kilka kg, (z resztą bez znaczenia) widzi psa typu bull (wiadomo, jak aktualnie nagłośnione zostały nasze psy) w kagańcu, ale bez smyczy moim zdaniem ma prawo tak zareagować (zawsze może być przecież tak, o czym zapewne nie jeden z nas się przekonał, że to małe stworzonko jest zaborcze i sprowokuje, stąd właściciel reaguje tak, a nie inaczej) Co więcej skoro sami nie chcemy by latające bez smyczy psy podbiegały do naszych idących na smyczy, to tego samego wymaga się od nas.

Dona napisał(a):(...)nie każdy musi mieć ochotę żeby Twój pies do niego podbiegał, niezależnie w jakim celu to robi. Twoja odpowiedzialność polega na tym, żeby mieć psa zawsze pod kontrolą.


Dona napisał(a):(...) Owszem są idioci niereformowalni ale jest też spora grupa osób niepewnych. Jeżeli chcecie poprawiać wizerunek rasy, to zamiast dziwić się niewiedzy, dajcie ludziom przykład swoimi psami. Ich posłuszeństwem, karnością, wpatrzeniem we właściciela, a przede wszystkim pokazujcie, że są w pełni i zawsze kontrolowane.


Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, chciałam tylko powiedzieć, że od siebie musimy wymagać tego samego, czego wymagamy od innych ;)
natalia_aa
 
Posty: 767
Rejestracja: 17 Lis 2010, 20:39
Miejscowość: Gdynia

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez WEBER » 30 Maj 2011, 14:10

We Wrocławiu jest dokładnie tak samo - szłam kiedyś z Weberem na smyczy koło bloku , jakieś 100m dalej stała kobieta przy bankomacie , z labradorem i koleżanką , zobaczyła mnie i psa , złapała tego labradora i galopem uciekła z krzykiem " AMSTAFF AMSTAFF !!, KASIA ZABIERZ MOJE PIENIĄDZE Z BANKOMATU" , Weber zaś nawet nie raczył spojrzeć w ich stronę
WEBER
 
Posty: 13
Rejestracja: 17 Gru 2010, 12:02

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez Książę » 30 Maj 2011, 20:02

Klasyka gatunku.
Poza przejawami absurdalnego strachu muszę powiedzieć, że w moim miasteczku nie jest pod tym względem aż tak strasznie. Zdarzają się panikujący właściciele yorków, ale w okolicy mojego osiedla ogólnie jest jako-taka kultura stosunków ludzko-psich. Nawet rozbrykane dzieci uprzednio pytają czy mogą mojego psa pogłaskać. Kilku z moich sąsiadów reaguje obawami na widok mnie i psa na spacerze i wycofują się, ale są osoby, które gdy widzą ciekawość obydwu psiaków, pytają czy nie jest agresywny i usłyszawszy odpowiedź "nie" pochodzą by dać się psiakom zapoznać.
Stosunkowo rzadko słyszę od właścicieli że trzymam mordercę na smyczy (może dlatego, że sam miewam nieprzyjemną gębę hahaha), za to zdarza się że to ja muszę powiedzieć coś niektórym właścicielom. Jak choćby dzisiaj, gdy mała czarna kudłata suczka bez smyczy przypuściła szarżę na Ozmana. Pan usłyszał ode mnie, że jeśliby nie trafił dobrze, czyli na mojego psa, którego agresja jest stępiona do zera, to przy takim zachowaniu inny pies mógłby zareagować inaczej i wtedy - przy takiej różnicy siły i masy - mogłoby się jego suni stać coś poważnego. A jako że mój psiak jest spokojny i na smyczy, a jego rzuca się do innych zwierząt i typ nie ma nad nim żadnej kontroli, to gdyby jego pupil nie wyszedł cało z takiego spotkania tylko on byłby odpowiedzialny za tragedię.
Ot codzienność.
Awatar użytkownika
Książę
 
Posty: 24
Rejestracja: 28 Kwi 2011, 17:29

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez natalia_aa » 30 Maj 2011, 21:30

Zgadza się, u mnie też w większości przypadków jest pełna kultura i pozytywny odbiór mojego psa. Dora na smyczy się nie wyłamie, gdy podleci do niej pies, więc nigdy nikomu nie dałam racjonalnych powodów do obaw.

Aczkolwiek sytuacja, do której się odnosiłam wcześniej była zupełnie inna, stąd zachowanie właściciela małego czworonoga mnie nie zdziwiło! ;)
natalia_aa
 
Posty: 767
Rejestracja: 17 Lis 2010, 20:39
Miejscowość: Gdynia

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez SAMBOLEA » 16 Lis 2011, 16:23

Pzreczytalam caly temat i musze napisac pare slow od siebie.
Otoz mieszkajac w domu wielorodzinnym mialam okazje ogladac zjawisko wieszania Yorka na smyczy dosc regularnie odkad moi sasiedzi zafundowali dzieciom pieska.
Sasiadka na poczatku wypuszczala psa bez smyczy i mala kulka biegala po calym podworku. Jednak problem zaczal sie gdy "Kropka" podrosla i zaczela szczekac. Moj Pit nawet nie reagowal do momentu az York zaczal podlatywac do Nas i szczekajac probowal atakowac. Nota bene bedac na mini smyczce teleskopikowej. Moj pies pomimo tego,ze jestem jedynym wlascicielem 200 m trawnika, ktory byl nieogrodzony i York rowniez zalatwial tam swoje potrzeby, zawsze chodzil na smyczy a na trawie byl puszczany luzem. Jesli widzialam,ze sasiadka chodzila z "Kropka"(dlaczego oni tak ja nazwali?!) to czekam i nie wychodzilam z domu ale ktoregos dnia to sasiadka nas nie zauwazyla i wyszla sobie z Yorkiem. Podczas zabawy z Tajem nie zauwazylam gosci na trawniku i Taj pobiegl powochac Yorka,ktory zostal powieszony, przytulony i poglaskany za to,ze narobil rabanu. A Taj? Po prostu przybiegl do mnie i chcial kontynuowac zabawe. Od tego momentu dowiedzialam sie,ze mam chodzic z psem w kagancu, na smyczy i nie puszczac psa luzem. (NA SWOIM TRAWNIKU?!) Przyjezdzala policja, przychodzil dzielnicowy, straz miejska,ktora bala sie wejsc do domu.Nikt nigdy nie sprawdzil dokumentow psa przy calej jest skrupulatnosci. Na koniec czerwca 2011 na podworku powstal plot. Ogrodzilam swoj trawnik i jak kosilam trawe czy cielam zywoplot to Taj latal luzem albo wygrzewal sie w sloncu. Z dniem postawienia plotu zalozono mi sprawe w Sadzie w zwiazku z wczesniejszym puszczaniem psa luzem w miejscu publiczym (czyli klatce schodowej) zostalam ukarana grzywna 50 zl z art. 77 kk. Sasiedzi sie do mnie nie odzywaja a York lata teraz zupelnie luzem. Zanim wyjechalam z Polski zostalam wezwana we wrzesniu na komisariat, bo sasiedzi znowu zlozyli zawiadomienie o popelnieniu wykroczenia. Podobno puszczam psa luzem i biega po calym podworku bez smyczy i kaganca...Total! Po co mialabym psa puszczac gdziekolwiek kiedy wydalam dwa tysiace na ogrodzenie trawnika zeby pies swobodnie latal? Nie przyznalam sie do niczego,bo to brednie. Chodze po klatce schodowej w antyszczekaczu i na smyczy. Puszczam psa luzem dopiero na trawie. Puszczalam,bo zmienilam miejsce zamieszkania. Jeszcze przed wyjazdem bylam na poczcie i nie odebralam wezwania do sadu,bo policja skierowala sprawe do Sadu.
Proba rozmow z sasiadami spelzla na tym,ze oni sie boja mojego psa, bo maja male dzieci i "Kropke" a moj pies to morerca,bo tyle sie slyszy w telewizji. Argumenty nie do przebicia.
Podsumowujac chaialam dodac,ze dzieci tych ludzi jeszcze w kwietniu czyli tuz po wprowadzeniu sie do naszego domu- glaskaly psa i wolaly po imieniu a pies byl raczej obojetny nizeli agresywny.
Takze Yorki i male dzieci gora! A prawo jest takie,ze jesli ktos bedzie chcial to skutecznie upierniczy zycie wlascicielom ras "Groznych"...
pozdrawiam Was!
SAMBOLEA
 
Posty: 8
Rejestracja: 23 Gru 2010, 10:26

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez Dardamell » 17 Lis 2011, 08:59

To ja wam powiem, że jestem bardzo mile zaskoczona moimi sąsiadami. Mieszkam pod Wrocławiem na osiedlu domków jednorodzinnych. Od 2 miesięcy mieszka ze mną mała Rottka. Na spacerach ludzie pytali co to za rasa jest a ja nie wiedziałam czy przyznawać się czy nie.Bo to przecież pies morderca, ale ludzie reagowali bardzo pozytywnie. Nikt nawet nie pomyślał o niej nic złego (było widać po minach). W rozmowach przyznawałam się że za jakiś czas chće do niej domieszkać amstaffa. Reakcja była taka sama jak na moją Pestkę. Padały tylko pytania czy będę szkolić "bo wie Pani wszystko zależy od wychowania, jak się psa źle traktuje to potem jest agresywny". A ja oniemiałam. Stwierdzam po niektórych waszych wypowiedziach, że mam ogromne szczęście mieszkać w takim a nie innym miejscu, gdzie ludzie widzą w psie najpierw psa a dopiero potem jego rasę.

P.S. Jak dotąd najlepszym przyjacielem mojej Pestki jes o miesiąc od niej młodszy Shih Tzu :mrgreen:
Awatar użytkownika
Dardamell
 
Posty: 53
Rejestracja: 29 Wrz 2011, 18:15

Re: co jest z właścicielami małych psów

Postprzez pawel85 » 19 Lis 2011, 21:32

Na całe szczęście mieszkam na wsi :D Jak dotąd nie miałem żadnych kłopotów z sąsiadami i miejmy nadzieje że nigdy do dziwnych sytuacji nie dojdzie.
Image
pawel85
 
Posty: 38
Rejestracja: 09 Lis 2011, 20:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Wychowanie i szkolenie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości