Fundacja AST Fundacja AST

Adoptować czy dać sobie spokój? Jak do tego podejść?

Masz problem, postaramy się pomóc.

Adoptować czy dać sobie spokój? Jak do tego podejść?

Postprzez bulbulbul » 19 Maj 2016, 10:06

Witam,

Zarejestrowałem się bo w weekend jedziemy oglądać psiaki i być może jednego z nich adoptujemy. Jednym z nich jest mieszaniec bullowaty, trudno powiedzieć co z czym pomieszane ale na moje oko to pit z czymś tam większym. Ma około 2,5-3 lata, waży podobno około 35kg, pozytywnie nastawiony, reaguje na imię i przychodzi, pełen energii (nie "wybiegany"), na spacerach urywa wolontariuszom ręce :) (Tak mocno ciągnie te biedne kobietki...).

Jeśli chodzi o siłę to się nie martwię, potrafię utrzymać takie "bestie" przy nodze i nauczyć jak nie ciągnąć. Generalnie chcę psa który będzie mi towarzyszył w bieganiu, prowadzę aktywny tryb życia i pies będzie miał zagwarantowany ruch, także samo szkolenie i ewentualne okiełznanie go będzie przebiegało jak należy. Ale jest taki problem, wolontariuszka a w zasadzie kobieta która opiekuje się psem powiedziała mi że kiedyś doszło do incydentu podczas którego pies pogryzł innego psa z którym zna się i żyje na jednym podwórku. Drugi pies był w klatce, a ten jakimś trafem chwycił go za łapę i chyba starał się wyciągnąć przez kraty. Dotkliwe poważne rany. Dziwna sprawa bo wcześniej nigdy nie doszło do niczego podobnego, nawet jak razem biegały wolno. Nie wykazywał też agresji w stosunku do ludzi czy innych zwierząt (a jest u nich już około dwóch lat).

Można tylko gdybać o co poszło, prawdy nie poznamy. Osobiście jak problemu z tym nie mam, u mnie relacja pan-pies jest określona od początku. Jak jest grzeczny i się słucha jest OK i życie jest kolorowe, a jak nie to pokazuje mu szybko kto jest "panem", bez uciekania się do metod cielesnych oczywiście. Wyzwaniem jednak może być podejście mojej partnerki która po usłyszeniu tej historii trochę się boi, to zrozumiałe. Ale z doświadczenia wiem że o strachu nie może być mowy, podobnie jak i ja ona także musi umieć być stanowcza i nie wzruszona kiedy zajdzie taka potrzeba.

Tak więc jak to jest z tymi bullowatymi? Mam kolegów którzy mieli takie psy i różne rzeczy się działy. Jeden miał całkowity spokój ze swoim, inny kolega na oznaki agresji ze strony pupila odpowiadał zdwojoną agresją i pokazywał psu w ten sposób gdzie jest jego miejsce (nie było to bicie ale przewrócenie i silne przyciśnięcie do ziemi, zduszenie że tak powiem - po tym był już spokój), jeszcze inny kolega miał psa który był od małego w rodzinie i był chodząca miłością i dobrocią aż w końcu pewnego dnia bez jakiejś oczywistej przyczyny zaatakował jego partnerkę a jego samego dotkliwie pogryzł kiedy stanął w jej obronie, skończyło się na uśpieniu psa.

Generalnie żaden z tych psów nie był chowany na agresora itd. były zadbane i były oczkami w głowie ich właścicieli. Macie może jakieś generalne porady jak stworzyć normalny układ pomiędzy domownikami i bullowatymi aby ewentualnie uniknąć tych niebezpiecznych sytuacji? Ten pies mi się bardzo podoba wizualnie, z opowiadań charakter tez ma ciekawy, jest bystry, ciekawy i co fajne reaguje posłusznie na swoje imię i kiedy ma przyjść do nogi to to robi bez ociągania się, jest kontaktowy.

W weekend mamy go poznać, macie może jakieś wskazówki jak go "przetestować"? Wyłapać ewentualne zachowania agresywne? Ja sam raczej wyczuje na co mogę sobie pozwolić z nim i jak daleko mogę się posunąć, ale obawiam się o partnerkę, że może nie być w stanie zbudować zdrowej relacji. Ona kocha psy ale na hasło "pogryzł" jednak się trochę blokuje, i to może być problem.

Przepraszam za długi wpis, ale staram się opisać temat jak najlepiej.

Pozdrawiam,
bulbulbul
bulbulbul
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Maj 2016, 09:12

Re: Adoptować czy dać sobie spokój? Jak do tego podejść?

Postprzez wronka » 21 Maj 2016, 12:12

Być może to wina bariery internetu, która nie pozwala do końca skutecznie odczytywać intencje piszącego, ale odnoszę wrażenie, że strasznie dużo w Tobie nastawienia na konfrontację.
Bullowate to nie są bestie do okiełznywania tylko zwyczajne psy. Na pewno nie potrzebują łamania i pokazywania "kto tu jest panem". Wymagają za to konsekwencji, szkolenia, zrozumienia ich potrzeb i wyobraźni. Często są niezbyt pozytywnie nastawione wobec innych czworonogów, więc na wstępie należy przyjąć bezpieczną zasadę, że wszelki kontakt powinien się odbywać pod nadzorem i czujnym okiem opiekuna, który potrafi odczytywać mowę ciała psa.
I jeszcze jedno - bardzo ważne. Na pewno nie można decydować się na zwierzę, wobec którego jakikolwiek członek rodziny czuje respekt lub strach, bo to rzadko kończy się happy endem.
Image
Dino [*], Sharon [*], Jukon, Szerman
Awatar użytkownika
wronka
 
Posty: 1013
Rejestracja: 13 Maj 2013, 13:16
Miejscowość: Gdańsk

Re: Adoptować czy dać sobie spokój? Jak do tego podejść?

Postprzez bulbulbul » 25 Maj 2016, 09:32

Dzięki za odpowiedź wronka.

Poznaliśmy psa, byliśmy już nawet dwa razy. Ale o wrażeniach z wizyty za moment. Odnośnie twojego wrażenia że jestem nastawiony na konfrontację, nie jest tak że chce "łamać" psa i dążę do konfrontacji z nim, nie mam takiej potrzeby, nie po to ma się psiego towarzysza aby się z nim przepychać lub co gorsza tuszować swoje problemy emocjonalne. Chce mieć po prostu jak najlepszą wiedzę o psie i jakąś pewność że mu w pewnym momencie nie odwali szajba. Miałem na myśli bardziej jakiś test któremu mógłbym go poddać aby zobaczyć jak się zachowa w stresującej sytuacji. Pod tym względem uważam że psy nie różnią się od ludzi, prawdziwe oblicze każdego z nas i to do czego jesteśmy zdolni lub nie, "wychodzi" z nas dopiero w sytuacjach stresowych/ekstremalnych, i wtedy dopiero można przyjąć że wiemy jaka druga osoba lub pies jest (choć i z tym może być rożnie). Fakt myślałem o jakiejś małej prowokacji z mojej strony ale to być może głupi pomysł, dlatego pytałem czy istnieje w ogóle jakaś próba którą można przeprowadzić w kontrolowanych warunkach, podczas takich spotkań z psami do adopcji. Czy istnieją jakieś wyraźne sygnały które pies wtedy da, a świadczyć one mogą o problemach z psychiką.

Psisko jest bardzo pozytywnie nastawione do ludzi. W sumie to jak zostały wypuszczone z kojca (bo on ma brata) to po pierwszym szybkim biegu po podwórku zaczęły się z nami witać, czyli stawać na tylnych i dążyły do tzw. "buziaka". Na spacerze jak już trochę rozładowały energię mieliśmy dobry kontakt, oczywiście kawałki kiełbasy też w tym pomogły :) Reagują na swoje imię, z tym że brat naszego potencjalnego wybrańca ma spory instynkt łowiecki i nie można go puścić ze smyczy bo nie można go odwołać jak wypatrzy ptaka czy coś innego. Generalnie brat zapoluje nawet na kota. Za to nasz wybraniec jest posłuszny, reaguje na imię i nie ma obawy aby go puścić wolno, nie interesują go małe zwierzątka (nie w sensie polowania). Po ewentualnej adopcji oczywiście nigdy bym go nie puścił wolno w okresie poznawczym że tak powiem. Generalnie pierwsze spotkanie było bardzo fajne i udane, moja partnerka przekonała się do niego i już nie odczuwa lęku, oboje reagują na siebie bardzo pozytywnie i to mnie cieszy.

Drugie spotkanie które miało miejsce dwa dni po pierwszym było jeszcze lepsze. Nie wiem czy nas zapamiętał czy nie, ale po wypuszczeniu z kojca pierwsze co zrobił po próbie dania mi "buziaka" to rzucił się na moje nogi i co było dla mnie zaskoczeniem, zachował się trochę jak łaszący się kot. Tak jakby próbował się wetrzeć w moje nogi (byłem w krótkich spodniach) ale przy tym się przewrócił prawie na grzbiet. Muszę przyznać że urzekł mnie tym zachowaniem, odebrałem to jako manifestację jego przynależności do mnie, aczkolwiek wyczytałem gdzieś następnie że może to być również próba poszerzenia swojej "strefy wpływów" (ale zupełnie tak tego nie odebrałem, czuję że gdyby tak było to wyglądałoby to jednak inaczej, choć sam nie wiem jak...). Potem znowu spacer, biegi, krótka zabawa z dwoma braćmi (byłem cały w ich ślinie, było wesoło na maxa). Brat ma dominujący charakter a "nasz" jest uległy. Brat chętnie chwyta z ręce i obejmuje je paszczą ale jest bardzo delikatny przy tym. "Nasz" lubi bardziej po prostu pieszczoty, tak mi się wydaję przynajmniej w tej chwili.

Teraz kilka nowych faktów. "Naszemu" z psami układa się różnie, generalnie jest OK ale nie zawsze. Z jednym miał starcie, ale nie wiadomo o co poszło. Z drugim psem (spanielem) była sytuacja taka że spaniel zaczepiał go i z opowiadania wynika że próbował zdominować. Spaniel próbował raz, dwa i trzy. On za każdym razem unikał konfrontacji i szedł swoją drogą. Ale za którymś tam razem naszemu skończyła się cierpliwość. Ludzie musieli go siłą odciągnąć bo spaniel by tego nie przeżył. Nie dało się go już niestety odwołać. Według mnie świadczy to raczej na korzyść psiaka, w końcu wykazywał się cierpliwością i unikał starcia, no ale do czasu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie dawał sobą pomiatać.

Aha, właściciele fundacji pod której jest opieką mają córkę w wieku szkolnym (podstawówka chyba?), i jeśli chodzi o nią pies był jak najbardziej normalny.

No więc tak to wygląda na tę chwilę. Cały czas nie jesteśmy jeszcze zdecydowani choć wyraziliśmy chęć adopcji, jest tam jeszcze inny psiak nad którym myślimy ale to już odrębna historia.

EDIT: Jak najbardziej powinno się czuć respekt (lub mieć respekt dla) do swojego psa, jak i każdego innego zwierzaka. Strach oczywiście nie, ale respekt powinien być. Ja respektuje go i jego zachowania i potrzeby (i wady), a on moje. Tak długo jak mamy respekt do siebie wszystko musi być OK, przynajmniej tak było ze mną i moimi psiakami do tej pory. Relacja jest oparta na pewnych zasadach które jednak ja jako przewodnik i opiekun wyznaczam, nie pies.
bulbulbul
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Maj 2016, 09:12


Wróć do Wychowanie i szkolenie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości

cron